6/24/14

Sweet Nothing | OOTD


(Weronika Załazińska / ph. Maksymilian Scholl)
| Mango trousers | second-hand blouse |  Kari shoes  |

Bardzo lubię jazdy pociągiem. Gdzieś pomiędzy Grekiem opowiadającym o pracy kucharza, a widokiem ciągnących się jednolitych pól i słupów telegraficznych, człowiek jest atakowany milionem myśli i przemyśleń, które pojawiają się tylko podczas tych trzygodzinnych (a nawet czterogodzinnych) podróży w wykwintnych warunkach polskich kolei. I tak sobie teraz jadę, i patrzę przez okno, i  „pociągowa myśl” atakuje. Jak ja bardzo nie umiem pisać o ubraniach. Tak bardzo, że po tych kilku latach prowadzenia strony, na palcach jednej ręki mogę zliczyć wpisy dotyczące tylko tego, co mam na sobie. Zawsze zaczynam pełna dobrych chęci, ale za każdym razem moja uwaga w tempie błyskawicznym kieruje się na pogodę, uzależnienie kofeinowe czy jakąkolwiek inną rzecz, która ubraniem nie jest. Po prostu nie umiem. A czytam i czytam twórczość niektórych blogerów piszących o modzie i się zastanawiam - jak to się dzieje; lekkie pióro, kroje, materiały przewijające się w tekście, operowanie akuratnymi terminami, błyskotliwe refleksje. A ja widzę ubranie i nic do powiedzenia nie mam. I chociażbym siedziała trzy godziny, to nic nie wypocę. Zwykła pustka.  


English version coming soon :D 

Historię wokół ubrania mogę za to opowiedzieć, bo jak tak teraz siedzę, to wielka dziura w moich czarnych spodniach na mnie spoziera. Dziur jest kilka, zrobionych własnoręcznie, w pocie czoła z resztą, bo niszczenie spodni wcale takie łatwe jednak nie jest. Nonszalancja jest nonszalancją kontrolowaną i zamierzoną. Ile dziur i przetarć jest jeszcze nonszalancją, a ile już zwykłym niechlujstwem? Jak w ogóle ustawić dziury - symetrycznie? Pod kolanem, nad kolanem? Pierwsze koty za płoty, jak to mówią, ciachnęłam po dwa razy z każdej strony i cieszę się z darmowej wentylacji kolan.

Trzydzieści minut do Krakowa, a ja zaobserwowałam, że prześwitująca koszula jest jednak trochę za prześwitująca i pokazuje więcej niż miałam w planach pokazać światu. A post cały też bez sensu, bo dziury w spodniach, które dziś Wam pokazuję,  są z taśmy produkcyjnej i znowu nie napisałam o niczym, o czym pisać powinnam.
Read More

6/14/14

The All Year Round Boots | OOTD

(Weronika Załazińska / ph. Maksymilian Scholl)
| New Yorker skirt| second-hand jacket | Sheinside top |  Deichmann shoes  |H&M rings and necklaces |

 Kilka słonecznych czerwcowych dni temu, podczas standardowego kawowego posiedzenia, zostałam zapytana jak i dlaczego nie zbliżam się do zgonu mając na nogach te buty. Osoba pytająca nie wiedziała. Nie wiedziała, że to buty całoroczne i specjalne. W miesiącach zimowych trzymają ciepło, w lecie natomiast pozwalają żyć. Tak, i biją na głowę Conversy, które często fundują darmową saunę na środku chodnika. I wiem, że osoba stojąca w szortach, na nogach mająca buciory, twierdząca, że ma się naprawdę w porządku, podczas gdy słońce z porażającą siłą świeci jej w oczy, jest na pozór osobą mało wiarygodną.  Pozory jednak mylą.

Let me introduce you The All Year Round Boots. I was asked the other day by one of my friends how I manage not to be dying in these when it's so sunny outside. She didn't know. They are special. In the winter, they keep me warm; in the summer - they keep me cool. Yes, they do beat Converse shoes, which are the least summer-appropriate shoes I guess since they make you feel as if you were in a freaking sauna when you're only standing on a street. And I know, sometimes it's hard to believe a chick wearing shorts and boots on a sunny day claiming she's totally alright but trust me - she is totally alright.





Read More

6/6/14

Blue Thursday | OOTD
(Weronika Załazińska / ph. Ola Kuliczkowska)
| Mango shorts | second-hand shirt | second-hand scarf |  Converse shoes  |H&M rings and necklaces |

Dziwne, jak wiele rzeczy się zmienia. Kiedyś takiego typu szortów nie tolerowałam. Nie mogłam pojąć, w jakim celu idzie się do sklepu i kupuje spodnie, które wyglądają jakby miały za sobą bliskie spotkanie ze wściekłym i agresywnym psem.  Czas jednak człowieka zmienia, bo do miłośników rzeczy „pogryzionych przez psa” dołączyłam i ja. I przechodzę właśnie przez niebezpieczną fazę, kiedy wszystko, co widzę jest idealnym materiałem na piękne postrzępienie.  

It's funny how things change. I used to hate these type of shorts - literally detest them. I could not see why would you spend a sh**-ton of money to get shorts that look as if they just experienced a close encounter with an angry and agressive dog.  Things do change, let me tell you. I'm all in the 'ripped by a dog' club and I'm going through the phase when I see one thing and immediately imagine how beautifully it could be ripped.

 
 Ostatnio, oprócz wyżej wspomnianej fascynacji niszczeniem rzeczy, zauważyłam, że moje zdolności mówienia „nie” powinny pójść do poprawki. Bo o ile nie mam z tym problemu w większości sytuacji życiowych, kiedy idę coś gdzieś zjeść, moja siła woli się ulatnia. Powtarza się to za każdym razem. Kończę jeść,  a zza rogu wyłania się kelnerka i ja wiem, co zaraz się stanie. Podchodzi i pyta, czy nie chciałabym spojrzeć na kartę z deserami. To pytanie jest pułapką, bo rzucić okiem nie zaszkodzi. Rzucam więc okiem i pięć minut później mam przed sobą coś, czego nie planowałam mieć przed sobą jeszcze trzydzieści minut wcześniej.


Also, I recently noticed I should really work on my 'saying no' skills. Cause whenever I go somewhere to eat, I do the same thing. Everytime. After I'm done with my main order, the waitress comes and and she goes 'Would you like to see our card of desserts?'. This it the trap question. Taking a look at a list wouldn't hurt, right? Well, that's exactly my approach but everytime I decide to 'take a look at a list' I end up with something I surely was not intending to order thirty minutes before. 

 Jednym z moich ulubionych zajęć ostatnio stało się więc testowanie różnych knajp w Krakowie (ulubione to nie jest na pewno dla mojego portfela). Wczoraj wybrałam się do niedawno otworzonego miejsca Plac Nowy 1 na Kazimierzu. Czaiłam się i czaiłam, żeby tam zawitać i kilka razy przechodziłam, żeby tylko zaglądnąć i przypatrzeć się wnętrzu  (jest naprawdę przepiękne). Za każdym razem, kiedy idę do nieznanego miejsca, wyznacznikiem jakości są dla mnie dwie rzeczy - mojito i creme brulee. Tak nawiasem mówiąc, jeśli ktoś uważa, że zrobienie mojito to nie filozofia, i że wszędzie smakuje tak samo, powiadam - jest w wielkim błędzie. W każdym razie i mojito, i creme brulee były przepyszne, jedynie co do pizzy wszyscy mieli mieszane uczucia. Zjadło się w swoim życiu trochę pizzy i ta była trochę nijaka. Blada. Następnym razem zamówię mięcho. Ono rzadko mnie rozczarowuje.


Having said that, testing out places to eat in Krakow has become one of my favourite things recently (it's definitely not a favourite thing for my wallet). Yesterday I checked out a newly - opened place in Kazimierz quarter called Plac Nowy 1. The whole building was renovated some time ago and it's got probably one the nicest interiors I've seen in my city. When I go to a new place, I've got two things that I order and I base my rating on. It's a weird combination of a mojito (if you think everywhere it tastes the same you are so wrong) and creme brulee. Yesterday these two were just on point, so if you pop in Krakow some day, definitely consider having one of them. When it comes to the love of my life, which is pizza, there's nothing extraordinary about it. A girl has eaten a lot of pizza in her life and that one was just...fine. 


Miłego weekendu! Have a nice weekend guys!

Read More

6/3/14

The Weekend Edit | OOTD, photodiary

To połowa drugiego kubka kawy tego poranka, a jeszcze nie udało mi się skonstruować chociaż jednego zdania bez zrobienia pauzy w połowie i skasowania wszystkiego, co napisałam. Tak, to ten typ poranka, który zdarza się raz na jakiś czas i to bez zapowiedzi. Kilka godzin rano, kiedy mózg, chociażby nie wiem jak zachęcany i jakimi środkami pobudzany, po prostu nie chce działać. Od razu więc usprawiedliwiam możliwy brak logiki i brakujące literki w wyrazach. 
Dziś kilka zdjęć z weekendu. Wsiadłam do pociągu, poodwiedzałam znajomych i skoncentrowałam się na dwóch rzeczach : jedzeniu i chodzeniu. Piątkową pogodą byłam wysoko zniesmaczona, ale za to następne dni okazały się idealne; szczególnie do siedzenia wieczorem nad brzegiem Wisły.


I'm on my second cup of coffee this morning and still can't type one proper sentence without pausing in the middle and deleting everything I've written so far. I'm sure you know these kind of mornings when your brain just won't work. It won't work. I'm having one of these so excuse illogical sentences or words lacking in a couple of letters. Here are a few pics I took this weekend. I took a train to Warsaw, met with my friends and focused on two things only : wandering the streets and eating. When I arrived on Friday the weather was absolutely disgusting but fortunately the next two days were just lovely - especially in the evening it was so nice to chill out on the bank of the river. 

(Weronika Załazińska / ph. Ola Kuliczkowska)
| Oysho jumpsuit | second-hand bag| second-hand scarf |  Deichmann boots  |H&M rings |



 Krótki momencik na docenienie tego kombinezonu. Dla osoby dosyć lubiącej wygląd sukienki (ale nie komfortu noszenia z nią związanego) to jeden z najlepszych wynalazków. Bo wygląda to jak sukienka, ale nie zmusza to wyglądania jak osoba z problemami i brakiem koordynacji rąk za każdym razem, kiedy wiatr zdecyduje się zawiać.

 Can we just all take a moment and appreciate this jumpsuit? I honestly that jumpsuit is one of the greatest things ever invented if you like dresses. It looks like a dress but doesn't make you look like a mental person doing weird moves with your hands whenever the wind blows. Absolutely genius.


 

1⏪  Z serii "jedząc powietrze" razem z Mary / Me eating air in da club with Mary 

2⏪ I kolejny raz, kiedy filtry z wielkiego badziewia robią pseudo-artystyczne (też trochę badziewne), ale znośne zdjęcie / I swear a good filter can make a decent photo out of some real crap

 ⏩3⏪ Typowe nocne selfie z Agatą i Olką pod mostem. Styl, klasa i piękno na jednej fotografii. /  Typical night time selfie with Agata and Ola.  

 ⏩4⏪ Brak lewej nogi. / No left leg here.
   

⏩ |second-hand shirt | Mango shorts and bag | Deichmann boots | second-hand scarf| ⏪
i

 Dniem pełnym chwały i zadowolenia okazał się piątek, kiedy to niekończąca się pogoń za rzeczami-widmo...została zakończona. Tylko ja potrafię spędzić tyle tygodni uganiając się za jedną książką i błyszczykiem i nie chcąc zaspokoić się wysyłką przez Internetem. Co to za zabawa, ja szukam stacjonarnie. Koniec końców udało mi się. Wszystko zależy od przyimka zaczęłam w pociągu i chociaż nie powinno się niczego polecać bez skończenia, to ja polecam. I polecam już ją kupić, zanim wszystkie egzemplarze znikną nawet z księgarni internetowych. Błyszczyk NYXa Butter Gloss w kolorze Creme Brulee od razu polubiłam, chociaż za często takich rzeczy nie noszę. Piękny kolor (w google grafice są dostępne bardzo dobre swatche) i piękna nazwa. Geniuszem jest ten, kto postanowił nadawać kosmetykom nazwy związane z jedzeniem.


Oh the glorious day happened on Friday when the never-ending struggle to get these two things was over. I spent so much time looking for a book and a lipgloss that it's just pathetic but you know I'm capable of a lot of things. Anyways, the book I got is a script of a conversation between three Polish language Masters. I'm halfway through and I find it hilarious. The lipgloss though is a NYX Butter Gloss one, in the colour Creme Brulee. I'm not a huge lipgloss wearer but the colour is absolutely beautiful. And by the way, can I just say how much I adore brands that name their products with the names of food?



A mówiąc o jedzeniu...Czym byłby blog bez typowego zdjęcia tego, co wylądowało w moim brzuchu?
Speaking about food...It's time for a typical blogger pics of what lands in my belly.


Miłego tygodnia! Have a nice week!
Read More